12 lutego 2014

Sizalowe... wazony? Szybki tutek

Witajcie!
Bez zbędnej gadaniny przejdę od razu do rzeczy - na pintereście <klik> trafiłam na różne buteleczki i pojemniczki okręcane sizalowym sznurkiem. Pomyślałam: sznurek mam, tylko co nim okręcić...? Przypomniały mi się tuby po alkantarze, które wydębił kilka lat temu mój narzeczony od firmy zajmującej się obszywaniem foteli do aut. Myślę, że w sklepach z obiciówkami też się takie dostanie.
Tak jak w przypadku kapelusza od pomysłu do realizacji minęła niedługa chwila i tak oto powstał zestaw wazonów, które wodzą koty na pokuszenie:

sisal  diy

Mi nieco za bardzo kojarzą się z drapakami, ale myślę, że to się zmieni kiedy wstawię jakieś ozdobne gałązki.

Być może ktoś z Was chciałby wiedzieć jak powstały takie wazony, dlatego postanowiłam przy okazji wrzucić krótki opis. Potrzebne będą:
1. Tekturowa tuba;
2. Sizalowy sznurek;
3. Gruba tektura;
4. Klej termotopliwy i pistolet wysokotemperaturowy (dostępne niedrogo w każdym markecie budowlanym);
5. Taśma malarska.

Zaczynamy od tuby - moja ma jakieś 14 cm średnicy i pocięłam ją (nożem kuchennym do pieczywa, bo brzeszczot nie dawał rady...) w taki sposób, że średni wazon jest niższy od najwyższego o dokładnie 20 cm i o tyleż samo wyższy od najniższego. Najniższy ma 38,8 cm, także koledzy są dość wysocy. Po chwili miałam:

sisal

Jako, że nie chcemy aby nasze ozdobne badylki przelatywały przez nasz wazon organizujemy takie denka:

sisal

Są to odrysowane od tuby tekturowe koła przyklejone taśmą malarską. Najlepsza będzie twarda tektura, bo przed sobą mamy przecież oklejanie dna, co może wymagać dociskania sizalowego sznurka. A przecież nie chcemy niemiłych niespodzianek...

sisal

Rozgrzewamy pistolet i kiedy już można działać zaczynamy oklejać dno od samego środka. Każdy odcinek sizalowego sznurka wymaga na tym etapie kleju.

sisal  diy

Tak wygląda oklejone dno. Sznurek na rancie nieco wystaje, dzięki czemu nie będzie prześwitów. Wszystko fajnie się trzyma, więc lecimy dalej i oklejamy podstawę tuby. Nie mam zdjęcia tego etapu, ale przykleiłam dokładnie tylko 4-6 cm wysokości tuby a potem już okręcałam samym sznurkiem, żeby przyspieszyć pracę.  Ponowne klejenie konieczne jest przy górnym rancie, gdzie po prostu musi się trzymać. 
Tak wygląda skończony wazon:

sisal  diy

A tak jeszcze raz wszystkie trzy, ale w wersji przewrotnej:

sisal  diy

Jako ozdobę przykleiłam klejem na gorąco koraliki imitujące koral i turkus. Można wykorzystać wstążki, suche owoce i kwiaty, muszelki, cokolwiek Wam wpadnie do głowy. 
ALBO można taką owiniętą tubę przytwierdzić czterema wąskimi kątownikami do deski, obić dechę futerkiem i dać takie coś kotu :D Na pewno będzie szczęśliwy! Na drugim zdjęciu od góry z mroku wyłania się właśnie jeden taki delikwent. Po jego stanie widać jak dużym zainteresowaniem się cieszy... Trzeba jednak w takim wypadku całość kleić mocnym klejem, inaczej sznurek się zsunie. 

Pozdrawiam!
Yeshka

7 lutego 2014

Uszanowanko :)

Witajcie :)

Dziś coś z zupełnie innej beczki. Efekt zachciewajki, którą dość szybko zrealizowałam, wbrew moim ostatnim skłonnościom do namiętnego przesiadywania na pintereście i Waszych blogach. Ale może zacznijmy od początku. Jako, że miałam stać się na chwilę fotomodelką pomyślałam, że zrobię sobie jakiś niebanalny dodatek, który podczas sesji zdjęciowej można by wykorzystać. Od dłuższego czasu podobały mi się różne fascynatory, toczki i mini kapelusiki, dlatego w trymiga wybadałam temat i padło na mini top hat. Jako, że nie robiłam nigdy w życiu nic podobnego nie wyszło idealnie, ale jednak coś tam jest. Wygląda tak:




Okazało się, że jest on za ciężki i przypięty do włosów nawet najmocniejszą spinką nieco opada na bok, dlatego muszę przemyśleć jeszcze tą kwestię. Ciekawostka: piórka pochodzą z zabawki dla kotów, którą Eve pewnego razu bezpardonowo zeżarła. Te "pewne razy" zdarzają się dość często, dlatego mam kilka takich końcówek. Całe szczęście, że sprzedawca u którego kupuję karmę dla moich żarłaczy do każdego wora dorzuca właśnie takie bajeranckie piórka na kijku.
Ostatecznie kapelusik się nie przydał, ale chyba mi się trochę spodobało. Zobaczymy co wyjdzie z tej nowej znajomości...

Tu dla porównania zdjęcie z rudzielcem, żebyście mieli mniej więcej wyobrażenie jakich rozmiarów jest ten flauszowy cylinder:

Żeby nie zaniedbywać Eve pokażę Wam jaką ostatnio stosuje dietę ta nasza zblazowana szlachcianka:

Wiosna niedługo, więc już teraz zaczyna dbać o linię ;)

Pozdrawiam ciepło!
Yeshka 

6 lutego 2014

And the Oscar goes to...

Witajcie! 
Jesteście niesamowici :) Ja tu sobie pofolgowałam i wrzuciłam bloga, zupełnie niechcący, w tryb uśpienia, a tu dwie przemiłe blogerki przyznały mi wyróżnienia :) Kasia Szuda i PANI KREDKA - bardzo Wam dziękuję!! 

Osoby wyróżnione odpowiedzieć mają na pytania zadane przez osoby wyróżniające, więc jedziemy :)

Pytania od Kasi Szudy: 
1. Skąd u Ciebie pasja tworzenia? Czy ktoś Cię tym zaraził? 
Pojawiła się sama, nawet nie wiem kiedy. Szyć zaczęłam jako dziecko, chociaż nikt mnie tego nie uczył ani do tego nie namawiał. Zaczęłam od szycia sukienek ze skarpet dla mojej barbie, Steffi Graff, i jakoś tak samo poszło...
2. Gdyby można było zrobić coś zakazanego bez żadnych konsekwencji, to co byś zrobiła? 
Nie mam pojęcia, ale sądząc po tym w jakim kierunku zmierza świat, to niedługo zakazane będzie dosłownie wszystko... Żeby jednak nie zostawić pytania bez odpowiedzi, to chyba ukradłabym kilka milionów zielonych i część z pewnością wydałabym na podróże :D
3. Osoba którą podziwiasz/która Cię inspiruje to...? 
Na przykład kilka przemiłych blogerek :) 
4. Gdybyś miała napisać książkę, to jaki gatunek byś wybrała? 
Horror. Jeden nawet napisałam (stał się hitem wśród kolegów i koleżanek z podstawówki :D). Zrobiłam też kilka lat temu plan drugiego, ale nie doszło do ukończenia dzieła, choć pomysł był fajny. Być może ominęła mnie przez to pisarska kariera i te nieszczęsne miliony?  Przyznam się od razu, że napisałam całą masę wierszy i fraszek. Niektóre są nawet niezłe :)
5. Książka do której z przyjemnością wracasz to... 
"Władca pierścieni" i "Hobbit"...
6. Jaka piosenka potrafi doprowadzić Cię do łez? 
Nie mam takiej piosenki, ale to właściwie zależy od mojego nastroju.
7. Największe marzenie? :) 
Podróże... Dużo i daleko... Oj tak... 
8. Autorytet w dziedzinie mody to dla Ciebie...? 
Jakość szczególnie modą się nie interesuję i na nikim nie wzoruję, ale jest kilka osób, których styl mi się pod tym czy innym względem podoba. Kiedyś byłam wielką zwolenniczką Paco Rabanne.
9. Gdybyś miała ograniczyć swoje jedzenie do jednego produktu do końca życia, byłoby to... 
Zdaje się, że makaron. Kiedyś właściwie już jadłam sam makaron z masłem, przez jakiś tydzień. Nawet nie bedę mówić ile wtedy przytyłam :[ Innym razem przez dwa tygodnie jadłam tylko arbuza. To była dieta ekstremalna, ale skuteczna.
10. Gdybyś mogła zamieszkać w dowolnym miejscu na świecie, jakie miejsce byś wybrała? 
W willi przy plaży gdzieś, gdzie zawsze świeci słońce (oprócz nocy, oczywiście :)). 
11. Jest coś, jakaś rzecz, bez której nie wyobrażasz sobie życia? 
Drugi człowiek! Przepraszam za uprzedmiotowienie, ale taka właśnie jest moja odpowiedź. 

 Pytania od Pani Kredki, która przyznała mi wyróżnienie Liebster Blog Award: 
1. Co Cię inspiruje?
Inspiracją może być właściwie wszystko, jeśli potrafi się patrzeć na świat pod różnymi kątami. Aktualnie najczęściej inspirują mnie prace innych. 
2. Jak spędzasz wolne chwile? 
Jest kilka opcji: pieczenie (nie tylko w celu spożycia, bo samo pieczenie jest już przyjemnością), spacery, seriale, Internet i oczywiście jakiegoś typu tworzenie. Koniecznie musi mi towarzyszyć w tym wszystkim muzyka (może poza serialami, bo to byłby konflikt interesów):)
3. Czytanie, oglądanie czy słuchanie?
Oglądanie+słuchanie. Uwielbiam dobre koncerty na DVD i filmy z piękną oprawą muzyczną. 
4. Twoje wymarzone miejsce na ziemi?
Tak jak już odpowiedziałam wyżej. W skrócie: piękna plaża. 
5. Kiedy otwierasz książkę co najpierw robisz: przeglądasz spis treści, oglądasz same obrazki czy zabierasz się od razu do czytania?
Nigdy nie zdarzyło mi się przeglądać spisu treści. Zaczynam po prostu czytać od pierwszej strony. Aczkolwiek obrazki bardzo kuszą...  
6. Twój ulubiony kolor?
To się co chwilę zmienia. Obecnie to będzie fioletowy. 
7. Jaki jest Twój ulubiony utwór muzyczny i z czym Ci się kojarzy?
Ulubionych utworów, do których lubię wracać jest cała masa. Np. Band of Horses "The Funeral", kilka utworów Muse, Hurts, a ostatnio Mumford & Sons... A z czym się kojarzą? Najczęściej przywołują jakieś miłe wspomnienia. Jednego nie jestem w stanie skazać.
8. Jeśli miałabyś nakręcić film to o czym by opowiadał?
Byłby to albo horror, albo komedia romantyczna. Albo jakiś dziwny, przygodowo-fantastyczny mix transformersów z hobbitami. Tak, to mogłoby być ciekawe.  
9. Dlaczego piszesz bloga?
Myślę, że powodów jest kilka, ale najważniejszy, o którym już kiedyś wspominałam, to chęć nawiązania znajomości z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. 
10. Twoja ulubiona pora roku?
Jestem rozerwana między latem a zimą. Latem jest piękna pogoda (od czasu do czasu :[) i długie dni, ale nic nie przebije zimowych, wieczornych spacerów przy świątecznych dekoracjach. Nie potrafię zdecydować...
11. Czym jest dla Ciebie szczęście?
O ludzie, jakie poważne pytanie. Nie wiem jak ugryźć ten temat, bo szczęście ciężko zdefiniować i jeszcze trudniej osiągnąć. Jak to mówią, do szczęścia zawsze czegoś brakuje, ale myślę, że kluczem jest docenianie tego co się ma. Dzisiejszy świat napędzany jest przez chore, sztucznie tworzone "potrzeby" i ideały, przez co w rezultacie nawet nie wiemy, że mamy wszystko, co do szczęścia potrzebne. Może tak to zostawmy :)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :) Powinnam teraz wskazać kolejne osoby otrzymujące wyróżnienie, ale obserwuję chyba ponad 600 blogów i wybieranie zajęłoby wieki, dlatego przepraszam, ale ominę ten etap.

Następnym razem będzie mała prezentacja ze zdjęciami. Mogę to obiecać, bo już je przygotowałam :) A dziś na koniec pokażę Wam jeszcze tylko moje pudełkowe sierściuchy :)


Pozdrawiam :)
Yeshka

3 grudnia 2013

Long time no see :)

Witajcie!
Nie przecierajcie oczu, to prawda - w końcu nowy wpis u Yeshki :P Zaglądającym i nieco rozczarowanym moją nieobecnością blogoczytaczom dziękuję za cierpliwość :)
Przeglądałam tego mojego zabiedzonego bloga i za głowę się złapałam, kiedy dotarło do mnie ile w tym roku dodałam wpisów. Wstyd i hańba! Szkoda, że już prawie cały rok zleciał a ja tak mało czasu poświęciłam na rozwijanie swoich pasji związanych z rękodziełem. Z drugiej strony wciągnęło mnie kucharzenie i w tej dziedzinie mam o wiele więcej osiągnięć bardziej lub mniej zjadliwych. Eksperymentowanie w kuchni, na szczęście, obyło się bez ofiar. Na razie...

Dobrze, więc remont mamy prawie za sobą. Prawie... To słowo kluczowe i bardzo irytujące. Nie wiem czy to znacie, ale jak się już człowiek przeprowadzi, wszystko mniej więcej poustawia i zorganizuje, to nagle rzeczą niemożliwą stają się drobne poremontowe wykończenia. Odkłada się je wciąż na jutro, a to jutro nie przychodzi nigdy. Jasny szlag, jakaś klątwa czy co? 

Koniec narzekania. To może teraz przejdźmy do tematu przewodzącemu temu blogowi. Zdjęć, mimo szczerych chęci i prób wielu, zadowalających zrobić mi się nie udało, ale w celu zobrazowania tego czy owego wystarczać powinny.
bluzka 
W przypadku tej bluzeczki trochę pomęczyłam koleżankę po pasji - Brummblogging. Skłonił mnie do tego TEN wpis. Generalnie zrobiłam uproszczoną wersję pierwszej bluzeczki i okazała się bardzo przyjemna w noszeniu.
maxi sukienka  
Długo zamierzałam się na maxi sukienkę i kiedy w końcu ją uszyłam temperatura spadła do 10 stopni. Więc sobie leży i czeka na lepsze czasy. Kot gratis.
turkus 
Zoom na mój ulubiony turkus :) Miałam dobre zamiary, ale naszyjnik nie układa się tak jak zamierzałam :[
batmanka 
No i nieśmiertelny krój, który uwielbiam. Nic więcej mówić nie trzeba, poza tym, że kolory są przekłamane. Bluzka jest zielona, a tu wygląda... Nie wiem czy chcę przytaczać określenie, które nasuwa mi się na myśl. Tak czy owak - wygodna jest, że hej :)
Z tego materiału powstały też dresowe portki, ale prowadzę tak intensywny tryb życia ;), że już z nich nic nie zostało :D 

Przy okazji polecam Wam ciasteczka z ciasta francuskiego z dżemem z cukinii :) W ogóle ciasto francuskie to świetny wynalazek. Co by się nie wsadziło to będzie dobre :D
ciasto francuskie 
Przyznam się, że zjadłam całą tackę sama praktycznie jednym ciągiem...


W szafie leży już wykrojona trapezowa sukienka, więc jeśli czas pozwoli powinnam mieć niedługo coś nowego do pokazania. W weekend skończyłam oglądać "Breaking bad" , więc może będę miała więcej wolnego czasu ;). A tymczasem pozdrawiam Was ciepło w te pierwsze, grudniowe mrozy. Ciekawe czy mi jutro auto odpali...

Yeshka

1 października 2013

Koty w szoku a ja się cieszę :D

Witajcie!

Blog obrósł w pajęczyny, ale w końcu, mam dobre wieści - jestem już po przeprowadzce :D Obecnie staram się zorganizować sobie, narzeczonemu i sierściuchom przestrzeń życiową, dlatego jeszcze chwilę zajmie mi osiągnięcie stanu normalności. Jak tylko wygospodaruję jakąś fotogeniczną ściankę to pokażę Wam na przykurzonej nieco Zośce co tam ostatnio poszyłam. Miałam ambitny plan zrobienia fajnej, letniej sesji zdjęciowej w plenerze, ale domyślacie się, co dzieje się z planami w zderzeniu z takim banałem jak remont generalny i przeprowadzka...? No właśnie...

Tak na marginesie własne mieszkanie to świetna rzecz! Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić do tego, że teraz to ja rządzę (gdyby ktoś miał wątpliwości :)), ale coraz bardziej mi się to podoba :D Koty zgodnie z oczekiwaniami były w niemałym szoku kiedy je przewieźliśmy, ale już widzę, że bardzo im się podoba nowe, o wiele ciekawsze od wcześniejszego otoczenie. A jeszcze nawet nie były na balkonie :D Aczkolwiek mogłyby już sobie darować spacery po blacie w mojej nowej, lśniącej kuchni ;) 

Pozdrawiam i do rychłego!
Yeshka

10 lipca 2013

Przepis: Blok czekoladowy, czyli smak dzieciństwa

Chodziła za mną chęć na coś słodkiego i w końcu uległam, dlatego przerywając milczenie na szybko wrzucam przepis, który na pewno wielu z Was przypomni dzieciństwo. Panowie i Panie - oto owiany już legendą blok czekoladowy


blok czekoladowy

Składniki: 

- 200 g masła lub margaryny;
- około szklanki cukru (co za dużo to nie zdrowo - deser jest arcysłodki);
- pół szklanki mleka;
- 3 łyżki kakao;
- mleko w proszku - 400 gram (nie polecam granulowanego, ale też przejdzie);
- herbatniki (200-400 g), wafle, bakalie, orzechy, owoce kandyzowane, co kto lubi. 

Przygotowanie:

1. Wybieramy spory garnek, w którym docelowo będziemy mieszać wszystkie powyższe składniki i podgrzewamy w nim mleko z margaryną (pokrojona w kawałki szybciej się stopi). Stopniowo dodajemy cukier i kakao mieszając nieprzerwanie i czekamy aż nam się wszystko ładnie połączy. Zdejmujemy z ognia.
2. Do ciepłej masy dodajemy mleko w proszku. Mikser będzie tu nieocenioną pomocą w procesie łączenia masy z proszkiem. Dobrze jest dodawać mleko stopniowo, wówczas będzie łatwiej. Miksujemy tak aż nie będzie grudek, co będzie baardzo długo trwało w przypadku mleka granulowanego, dlatego go nie polecam.
3. Do masy dodajemy połamane wcześniej herbatniki, owoce i co tam sobie wymyślimy. Z herbatnikami i waflami trzeba uważać, bo masa kakaowa ma swoje granice wytrzymałości i może nie "przyjąć" całej porcji dodatków, dlatego te także dokładamy stopniowo mieszając wszystko dużą łychą.
4. Wykładamy masę do foremki wyścielonej folią spożywczą i dobrze ją ugniatamy w celu wyeliminowania pustych przestrzeni w bloku. Na zdjęciu widać, że mi się to nie udało. No i na koniec sru do lodówki na kilka godzin. 

___________________________________________________________________________

Źle mi z tak długą przerwą w blogowaniu, stąd przynajmniej wpis kulinarny, ale tworzę na boku to i owo. A właściwie to troszkę poszyłam. Mam na koncie pierwsze portki w formie po-domowych dresów i parę bluzeczek, z czego jedną na dzień dobry zepsułam przedobrzając wykończenie nietrafionym ściegiem ozdobnym. Człowiek chciał się postarać i całą robotę sobie popsuł... Eh... Jeszcze zobaczymy czy tu ją pokażę, czy nie, bo będę ją ratować ze względu na fajną tkaninę. 

Jeśli chodzi o remont moja chłopina właściwie wzięła wszystko na siebie, w tym parę ran ciętych szytych i obecnie jesteśmy na etapie szukania jakiegoś cudotwórcy, który za dobre słowo umebluje nam kuchnię... Tak, remont to drogi skurczybyk a tu ciągle coś trzeba dokupić, za coś tam zapłacić. Ale chciałam to mam :) 

 A tymczasem... Dexter wrócił!! Serial, nie kot :) Mój Dex nigdzie nie wybył, poza niekontrolowanymi wycieczkami w zakazane zakątki domu :[ Oglądacie ulubionego mordercę Ameryki? To już ostatnia seria... Czekając na kolejne odcinki możecie pooglądać "The Office" (polecam wersję amerykańską, choć serial jest dość specyficzny, trzeba przyznać), nowe "True Blood", "Demony Da Vinci" czy lekkostrawne "Men at work".


Pozdrawiam i życzę smacznego tym, którzy skuszą się na blok :)
Yeshka

23 kwietnia 2013

Mini update

Witajcie Kochani!

Remont trwa w najlepsze, ale efekty widać gołym okiem. Niestety jeszcze daleko do urządzania i przeprowadzki (a może bliżej niż mi się wydaje...?). Moja mężczyzna pracuje dzielnie a ja podziwiam jego samozaparcie i wytrwałość. Nie straszne mu niemiłe niespodzianki, które przy remontach pojawiają się co chwilę (kto remontował, ten wie czym to pachnie). Zuch chłopak po prostu :D Mi, jako kruchej niewieście przeważnie pozostaje już tylko sprawiać dobre wrażenie i podawać narzędzia majstrowi, bo z wiertarką udarową tudzież krajzegą nawiązania bliższej znajomości bym się jednak obawiała. 
W zakresie rękodzieła przeokropny zastój. Jedyny akcent w tym temacie to skończona wczoraj (w końcu) bluzka nietoperzowa, którą szyłam chyba ponad dwa tygodnie, mimo, że krój z tych niewymagających. Niestety zdjęć brak - będą w przyszłości. 
Brak czasu to zmora ostatnich czasów. Jakimś cudem jednak nie przeszkadza to w śledzeniu losów ulubionych serialowych bohaterów :D Bo przecież bez przesady! Trzeba mieć jakąś godność! Tu się przyznam, że odkryłam nie tak dawno "Grę o tron" i mnię to to wzięło wciągło, mimo, że czasem wieje nudą.  


W międzyczasie ukazała się także nowa płyta Hurts "Exile ":D To druga w ich karierze. Znacie tych chłopaków? Mój numer jeden to aktualnie "Blind", czyli piosenka rzeźnika. Tekst zawiera taki wesoły wersik "Cut out my eyes", stąd ten cały rzeźnik. Polecam całą płytę, jeśli ktoś lubi tego typu klimaty :)


Pozdrawiam Was serdecznie i zapewniam, że do Was zaglądam, kiedy tylko mogę :) Jestem także pod wrażeniem sobotniej akcji "Uszyj jasia". Bardzo pozytywnie!

Yeshka

11 marca 2013

Mała rewolucja i usprawiedliwienie

Kochani!

Od pewnego czasu u mnie cisza a to wszystko przez małą-wielką rewolucję. Od dłuższego czasu szukałam mieszkania i zdaje się, że moje poszukiwania dobiegły końca :D:D A to wiąże się z remontami, przeprowadzkami i ogólnym urwaniem głowy. Nie wiem jak długo będzie to trwało, ale pewnie nie będę miała czasu na rękodzieło. Trochę się obawiam, bo naprawdę dużo pracy i czasu (przemilczę część finansową, bo po co się dodatkowo denerwować z samego rana w poniedziałek) zajmie zrobienie nowego lokum "pod siebie", ale kurcze w końcu się udało! Ale radocha :D:D

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że mimo ciszy do mnie nadal zaglądacie :) Sama się staram odwiedzać Wasze blogi, bo całkiem z rękodzielniczych klimatów zrezygnować się przecież nie da....
Yeshka

28 stycznia 2013

Otagowana

Witajcie! 


Dziś wpis o naturze bardziej osobistej. Otóż jakiś czas temu otagowała mnie prowadząca bloga Joanne's nail polishes, której jednocześnie bardzo dziękuję :) Zabawa pozwala poznać blogerów i blogerki nieco lepiej.


Otagowana osoba powinna:

- podziękować nominującemu na jego blogu;
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie;
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie;
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują;
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Zgodnie z zasadami poniżej znajdziecie 7 faktów o mnie. Postaram się nie pisać o tym, co już mogło się "wydać"poprzez treści jakie na tymże blogu publikowałam.

Adin
Uczyłam się przez 4 lata łaciny. Nie podwórkowej. Do dziś jeśli ktoś obudzi mnie o północy, to wyrecytuję bez zająknięcia odmianę przez przypadki zaimków osobowych liczby pojedynczej i mnogiej oraz końcówki koniugacyjne czasu praesens. Pamiętam, że nasza nauczycielka nauczając nas głosiła, że właśnie taki efekt jest jej celem. Nie myślałam jednak, że tenże utrzymywał się będzie tak długo... System edukacyjny vs oporny uczeń - 1:0. Tylko na co mi to...? Poza łacińskim uczyłam się także rosyjskiego oraz niemieckiego, a na studiach angielskiego, z którym nie rozstaję się do dziś (nie tylko ze względu na pracę - można powiedzieć, że uwielbiam angielski!).

Dwa
Z okien mojego rodzinnego domu podziwiać można Ukrainę. Najciekawiej było zawsze w Sylwestra, kiedy zachodziła "lekka" rozbieżność, jeśli chodzi o moment przywitania nowego roku. Ciekawe zjawisko, kiedy ludzie mieszkający dwa kilometry dalej świętują godzinę wcześniej :D

Tri
Nie umiem pływać. Cholera, to jest ból... Uwielbiam wodę, ale bez umiejętności bezpiecznego się w niej poruszania moje możliwości są nieco ograniczone. Jako brzdąc kilka razy się porządnie podtopiłam ucząc się pływania na własną rękę, ale to mnie absolutnie nie zraziło. W ubiegłym roku byłam pierwszy raz w aquaparku (Tatralandia na Słowacji) i strasznie mi się spodobało (oprócz zjeżdżalni "Bumerang", bo prawie na niej zeszłam...). Kiedy ktoś zapyta mnie o wymarzony wypoczynek, to z pewnością w pierwszej kolejności wskażę piękne plaże i pluskanie w falach. Jednak nie znoszę się opalać. To takie nudne...

Czetyrie
Kiedyś umiałam cały alfabet elficki i wszystkie elfickie słowa i wyrażenia w tym języku, które przewinęły się przez "Władcę pierścieni". Zakochałam się w tej przepięknej historii, co zaowocowało mini (jasne... przyp. red.) obsesją wokół elfów i ich czarującego świata. W akademickim pokoju miałam na ścianie wielki , własnoręcznie wykaligrafowany napis w tym języku (zdaje się, że było to "Elen sila lumenn omentielvo"). Fajnie to wyglądało, aczkolwiek kierowniczka akademika mogła mieć inne zdanie. Nie wiem, nie pytałam. Do dziś przeczytałam trylogię jak i "Hobbita" kilka razy. 

Pjat
Jakby to nazwać... umiem robić "the shimmy" oczami. Umiejętność chyba rzadko spotykana, bo ja sama nigdy nie spotkałam osoby która potrafiłaby tak 'telepać". Jedynie po przeszukaniu internetów odnalazłam filmiki, na których kilka osób robi dokładnie to samo. Dzięki temu miałam okazję zobaczyć, jak to wygląda z perspektywy widza. Na czym to polega? Na bardzo szybkich ruchach gałkami ocznymi w te i wewte. Ot, takie dziwactwo.

Szest
Napisałam w życiu jedną piosenkę w całości. Na gitarę. Ma normalnie zwrotki, refren i gdy się nie spieszę trwa około 4 minuty. Umiem ją zagrać i zaśpiewać (ocena subiektywna...). Nie przewiduję jednak innej publiczności niż kocia, złożona z dwóch osobników odmiennych płci i umaszczeń. Tak, dobrze się domyślacie - kiedy byłam dzieckiem marzyłam o karierze piosenkarki... Ale do dziś na gitarze potrafię zagrać z 5 chwytów, początek "Nothing else matters" i któryś kawałek Dżejmsa Blanta :) 

Siem
Nie lubię kawy. Takiej prawdziwej kawy, bo latte czy mochę to już jak najbardziej. Z pewnością część Was nie wyobraża sobie poranka, czy dnia bez kawy, tak ja reprezentuję przeciwny biegun. Nie lubię zapachu kawy i tym bardziej smaku. Jestem zdecydowanie w team tea i właśnie tego typu napitek przeważa w mojej diecie. Kiedyś zapijałam (nie mylić z upijałam) się bawarką, herbatą czerwoną czy yerbą, ale najlepszy jest i tak Milton strong z Biedronki :D.

Czas na nominacje. Wiem, że nie wszyscy przepadają za tego typu akcjami i jeśli ktoś się nie przyłączy do zabawy to nic się nie stanie. Niemniej niemałą przyjemnością byłoby dla mnie bliższe poznanie:

Kingi prowadzącej Szczyptę Magii
uzależnioną od papieru BluReco
Monikę - moniFaktura
Witchqueen, która prowadzi Rękodzieło-art
koleżankę prowadzącą Paula Art
koleżankę stojącą za blogiem Przytulasie Nasze
Marzenę, twórczynię Galerii M.
szyjąca koleżankę BrummBloging
oraz Zuzannę od ZuzAniołów

Jeśli któraś z koleżanek już się spowiadała, to może czuć się zwolniona ;)


EDIT: Bardzo dziękuję uzdolnionemu Adamowi prowadzącemu bloga Artrustic za przemiłą niespodziankę w postaci wyróżnienia:




Swoją drogą polecam Wam bloga pięknie craftującego kolegi. Niewielu mamy w tej dziedzinie panów, ale tendencja jest wyraźnie wzrostowa :) 

Pozdrawiam serdecznie! Życzę przyczepności na drogach, bo dziś znowu są z tym problemy :[
Yeshka

26 stycznia 2013

Przepis: szybkie ciasteczka

Mam dla Was szybki przepis, który uskuteczniłam dziś i wczoraj, bo miałam wielką chęć na coś słodkiego i to szybko!

Składniki:
- margaryna ( 250g)
- trzy szklanki mąki (może być zwykła, ja użyłam tortowej z braku laku...)
- niecała szklanka cukru pudru
- cztery żółtka
- cukier wanilinowy
Przygotowanie ciasta polega na połączeniu wszystkich składników i ugniataniu do momentu uzyskania jednolitego ciasta. Dobrze na początek posiekać samą margarynę i składniki sypkie a dopiero po chwili dodać żółtka. Będzie łatwiej wyrobić. Potem łapiemy za foremki i produkujemy ciasteczka. Piec należy w 170 - 180 stopniach do chwili aż brzegi ciastek delikatnie zbrązowieją - około 10 minut, ale lepiej sprawdzać.  Jeśli nam się spieszy można piec w 200 stopniach, ale trzeba bardzo pilnować, bo szybko się palą.
Ot i cała filozofija. Na kryzysowe czasy, kiedy w lodówce nie mamy za wiele produktów to świetny pomysł. Do herbaty czy kawy pasują idealnie. Przed upieczeniem możecie je jeszcze posypać cukrem, będą słodsze :)

Smacznego i miłej niedzieli!
Yeshka