8 lipca 2014

Bić to mało...?

Witajcie :)

Ci, którzy tu zaglądają zapewne zauważyli, że mnie wcięło. I to fest... Przynajmniej jeśli chodzi o tego bloga, bo wszystkie ulubione miejsca w internetach nadal odwiedzam i w miarę możliwości komentuję, bo z tego nigdy dobrowolnie bym nie zrezygnowała.

Co się stało?
Przeprowadzka, zmiana otoczenia, życie w centrum miasta (o ile wymierające Aleje NMP można nazwać jeszcze centrum...). Zresetowałam się - tylko tyle mogę powiedzieć. Rękodzieło i krawiectwo niespodziewanie poszło w odstawkę, choć nie do końca. Nadal czasem coś kombinuję, ale nie na tyle, żeby mieć się czym chwalić i już bardziej użytkowo. Np. jaśka uszyć trzeba, bo poszewka już miesiąc z utęsknieniem czeka na wypełnienie? To szyjemy. 

Pokochałam za to kuchnię, do której wcześniej miałam ograniczony dostęp i nie mogłam szaleć w takim zakresie jak teraz. Jak dotąd jest to uczucie odwzajemnione. Oby tak dalej :) Nie chciałam zalewać przy tym bloga jedzeniowymi czy sierściuchowymi wpisami, bo nie po to go założyłam. Być może jednak nieco zmienię jego tematykę, bo mi trochę żal, że to moje małe miejsce w Internecie usycha. Zobaczę co mi z tego wyjdzie, a tymczasem dziękuję, że jeszcze o mnie pamiętacie i życzę Wam udanych urlopów/wakacji :)




Pozdrawiam upalnie, bo z nieba bezlitosny żar się leje :)
Yeshka

12 lutego 2014

Sizalowe... wazony? Szybki tutek

Witajcie!
Bez zbędnej gadaniny przejdę od razu do rzeczy - na pintereście <klik> trafiłam na różne buteleczki i pojemniczki okręcane sizalowym sznurkiem. Pomyślałam: sznurek mam, tylko co nim okręcić...? Przypomniały mi się tuby po alkantarze, które wydębił kilka lat temu mój narzeczony od firmy zajmującej się obszywaniem foteli do aut. Myślę, że w sklepach z obiciówkami też się takie dostanie.
Tak jak w przypadku kapelusza od pomysłu do realizacji minęła niedługa chwila i tak oto powstał zestaw wazonów, które wodzą koty na pokuszenie:

sisal  diy


7 lutego 2014

Uszanowanko :)

Witajcie :)

Dziś coś z zupełnie innej beczki. Efekt zachciewajki, którą dość szybko zrealizowałam, wbrew moim ostatnim skłonnościom do namiętnego przesiadywania na pintereście i Waszych blogach. Ale może zacznijmy od początku. Jako, że miałam stać się na chwilę fotomodelką pomyślałam, że zrobię sobie jakiś niebanalny dodatek, który podczas sesji zdjęciowej można by wykorzystać. Od dłuższego czasu podobały mi się różne fascynatory, toczki i mini kapelusiki, dlatego w trymiga wybadałam temat i padło na mini top hat. Jako, że nie robiłam nigdy w życiu nic podobnego nie wyszło idealnie, ale jednak coś tam jest. Wygląda tak:


6 lutego 2014

And the Oscar goes to...

Witajcie! 
Jesteście niesamowici :) Ja tu sobie pofolgowałam i wrzuciłam bloga, zupełnie niechcący, w tryb uśpienia, a tu dwie przemiłe blogerki przyznały mi wyróżnienia :) Kasia Szuda i PANI KREDKA - bardzo Wam dziękuję!! 

Osoby wyróżnione odpowiedzieć mają na pytania zadane przez osoby wyróżniające, więc jedziemy :)



3 grudnia 2013

Long time no see :)

Witajcie!
Nie przecierajcie oczu, to prawda - w końcu nowy wpis u Yeshki :P Zaglądającym i nieco rozczarowanym moją nieobecnością blogoczytaczom dziękuję za cierpliwość :)
Przeglądałam tego mojego zabiedzonego bloga i za głowę się złapałam, kiedy dotarło do mnie ile w tym roku dodałam wpisów. Wstyd i hańba! Szkoda, że już prawie cały rok zleciał a ja tak mało czasu poświęciłam na rozwijanie swoich pasji związanych z rękodziełem. Z drugiej strony wciągnęło mnie kucharzenie i w tej dziedzinie mam o wiele więcej osiągnięć bardziej lub mniej zjadliwych. Eksperymentowanie w kuchni, na szczęście, obyło się bez ofiar. Na razie...

Dobrze, więc remont mamy prawie za sobą. Prawie... To słowo kluczowe i bardzo irytujące. Nie wiem czy to znacie, ale jak się już człowiek przeprowadzi, wszystko mniej więcej poustawia i zorganizuje, to nagle rzeczą niemożliwą stają się drobne poremontowe wykończenia. Odkłada się je wciąż na jutro, a to jutro nie przychodzi nigdy. Jasny szlag, jakaś klątwa czy co? 

Koniec narzekania. To może teraz przejdźmy do tematu przewodzącemu temu blogowi. Zdjęć, mimo szczerych chęci i prób wielu, zadowalających zrobić mi się nie udało, ale w celu zobrazowania tego czy owego wystarczać powinny.
bluzka 

1 października 2013

Koty w szoku a ja się cieszę :D

Witajcie!

Blog obrósł w pajęczyny, ale w końcu, mam dobre wieści - jestem już po przeprowadzce :D Obecnie staram się zorganizować sobie, narzeczonemu i sierściuchom przestrzeń życiową, dlatego jeszcze chwilę zajmie mi osiągnięcie stanu normalności. Jak tylko wygospodaruję jakąś fotogeniczną ściankę to pokażę Wam na przykurzonej nieco Zośce co tam ostatnio poszyłam. Miałam ambitny plan zrobienia fajnej, letniej sesji zdjęciowej w plenerze, ale domyślacie się, co dzieje się z planami w zderzeniu z takim banałem jak remont generalny i przeprowadzka...? No właśnie...

Tak na marginesie własne mieszkanie to świetna rzecz! Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić do tego, że teraz to ja rządzę (gdyby ktoś miał wątpliwości :)), ale coraz bardziej mi się to podoba :D Koty zgodnie z oczekiwaniami były w niemałym szoku kiedy je przewieźliśmy, ale już widzę, że bardzo im się podoba nowe, o wiele ciekawsze od wcześniejszego otoczenie. A jeszcze nawet nie były na balkonie :D Aczkolwiek mogłyby już sobie darować spacery po blacie w mojej nowej, lśniącej kuchni ;) 

Pozdrawiam i do rychłego!
Yeshka

10 lipca 2013

Przepis: Blok czekoladowy, czyli smak dzieciństwa

Chodziła za mną chęć na coś słodkiego i w końcu uległam, dlatego przerywając milczenie na szybko wrzucam przepis, który na pewno wielu z Was przypomni dzieciństwo. Panowie i Panie - oto owiany już legendą blok czekoladowy


blok czekoladowy