Witajcie!
Dziś wpis o naturze bardziej osobistej. Otóż jakiś czas temu otagowała mnie JoanneDevian prowadząca bloga Joanne's nail polishes, której jednocześnie bardzo dziękuję :) Zabawa pozwala poznać blogerów i blogerki nieco lepiej.
Otagowana osoba powinna:
- podziękować nominującemu na jego blogu;
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie;
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie;
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują;
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Zgodnie z zasadami poniżej znajdziecie 7 faktów o mnie. Postaram się nie pisać o tym, co już mogło się "wydać"poprzez treści jakie na tymże blogu publikowałam.
Adin
Uczyłam się przez 4 lata łaciny. Nie podwórkowej. Do dziś jeśli ktoś obudzi mnie o północy, to wyrecytuję bez zająknięcia odmianę przez przypadki zaimków osobowych liczby pojedynczej i mnogiej oraz końcówki koniugacyjne czasu praesens. Pamiętam, że nasza nauczycielka nauczając nas głosiła, że właśnie taki efekt jest jej celem. Nie myślałam jednak, że tenże utrzymywał się będzie tak długo... System edukacyjny vs oporny uczeń - 1:0. Tylko na co mi to...? Poza łacińskim uczyłam się także rosyjskiego oraz niemieckiego, a na studiach angielskiego, z którym nie rozstaję się do dziś (nie tylko ze względu na pracę - można powiedzieć, że uwielbiam angielski!).
Dwa
Z okien mojego rodzinnego domu podziwiać można Ukrainę. Najciekawiej było zawsze w Sylwestra, kiedy zachodziła "lekka" rozbieżność, jeśli chodzi o moment przywitania nowego roku. Ciekawe zjawisko, kiedy ludzie mieszkający dwa kilometry dalej świętują godzinę wcześniej :D
Tri
Nie umiem pływać. Cholera, to jest ból... Uwielbiam wodę, ale bez umiejętności bezpiecznego się w niej poruszania moje możliwości są nieco ograniczone. Jako brzdąc kilka razy się porządnie podtopiłam ucząc się pływania na własną rękę, ale to mnie absolutnie nie zraziło. W ubiegłym roku byłam pierwszy raz w aquaparku (Tatralandia na Słowacji) i strasznie mi się spodobało (oprócz zjeżdżalni "Bumerang", bo prawie na niej zeszłam...). Kiedy ktoś zapyta mnie o wymarzony wypoczynek, to z pewnością w pierwszej kolejności wskażę piękne plaże i pluskanie w falach. Jednak nie znoszę się opalać. To takie nudne...
Czetyrie
Kiedyś umiałam cały alfabet elficki i wszystkie elfickie słowa i wyrażenia w tym języku, które przewinęły się przez "Władcę pierścieni". Zakochałam się w tej przepięknej historii, co zaowocowało mini (jasne... przyp. red.) obsesją wokół elfów i ich czarującego świata. W akademickim pokoju miałam na ścianie wielki , własnoręcznie wykaligrafowany napis w tym języku (zdaje się, że było to "Elen sila lumenn omentielvo"). Fajnie to wyglądało, aczkolwiek kierowniczka akademika mogła mieć inne zdanie. Nie wiem, nie pytałam. Do dziś przeczytałam trylogię jak i "Hobbita" kilka razy.
Pjat
Jakby to nazwać... umiem robić "the shimmy" oczami. Umiejętność chyba rzadko spotykana, bo ja sama nigdy nie spotkałam osoby która potrafiłaby tak 'telepać". Jedynie po przeszukaniu internetów odnalazłam filmiki, na których kilka osób robi dokładnie to samo. Dzięki temu miałam okazję zobaczyć, jak to wygląda z perspektywy widza. Na czym to polega? Na bardzo szybkich ruchach gałkami ocznymi w te i wewte. Ot, takie dziwactwo.
Szest
Napisałam w życiu jedną piosenkę w całości. Na gitarę. Ma normalnie zwrotki, refren i gdy się nie spieszę trwa około 4 minuty. Umiem ją zagrać i zaśpiewać (ocena subiektywna...). Nie przewiduję jednak innej publiczności niż kocia, złożona z dwóch osobników odmiennych płci i umaszczeń. Tak, dobrze się domyślacie - kiedy byłam dzieckiem marzyłam o karierze piosenkarki... Ale do dziś na gitarze potrafię zagrać z 5 chwytów, początek "Nothing else matters" i któryś kawałek Dżejmsa Blanta :)
Siem
Nie lubię kawy. Takiej prawdziwej kawy, bo latte czy mochę to już jak najbardziej. Z pewnością część Was nie wyobraża sobie poranka, czy dnia bez kawy, tak ja reprezentuję przeciwny biegun. Nie lubię zapachu kawy i tym bardziej smaku. Jestem zdecydowanie w team tea i właśnie tego typu napitek przeważa w mojej diecie. Kiedyś zapijałam (nie mylić z upijałam) się bawarką, herbatą czerwoną czy yerbą, ale najlepszy jest i tak Milton strong z Biedronki :D.
Czas na nominacje. Wiem, że nie wszyscy przepadają za tego typu akcjami i jeśli ktoś się nie przyłączy do zabawy to nic się nie stanie. Niemniej niemałą przyjemnością byłoby dla mnie bliższe poznanie:
Jeśli któraś z koleżanek już się spowiadała, to może czuć się zwolniona ;)
EDIT: Bardzo dziękuję uzdolnionemu Adamowi prowadzącemu bloga
Artrustic za przemiłą niespodziankę w postaci wyróżnienia:
Swoją drogą polecam Wam bloga pięknie craftującego kolegi. Niewielu mamy w tej dziedzinie panów, ale tendencja jest wyraźnie wzrostowa :)
Pozdrawiam serdecznie! Życzę przyczepności na drogach, bo dziś znowu są z tym problemy :[
Yeshka